Czas recenzję mojej ulubionej maseczki na noc Lioele
Waterdrop Sleeping Pack .
Maseczka
ma żelową konsystencję
Po
rozsmarowaniu na skórze pojawiają się kropelki wody, które po około minucie wchłaniają
się
(mam nadzieję, że dobrze widać mój aparat miał problem ze złapaniem ostrości)
Używam tej maseczki już około trzy miesiące, zawsze po
rytuale mycia twarzy tuż przed snem. Podoba mi się to, że nie muszę jej zmywać
po kilku minutach. Dla mnie to dobre rozwiązanie bo czekanie 15 min, a czasem
nawet więcej tylko po to by zmyć maseczkę z twarzy jest niezwykle uciążliwe a
czasem nawet zapominam, że coś na niej mam. Myślę, że tak leniwe osoby jak ja
będą z niej zadowolone. Co prawda trochę się lepi ale nie jest tłusta, rano
skóra jest nawilżona, świeża i promienna. Wydaje mi się, że nawet jaśniejsza. Jej
zapach jest bardzo ładny, jednak nic mi nie przypomina, może troszkę kojarzy
się ze świeżością. To co mi nie pasuje to jej dostępność w Polsce. Można ją znaleźć
w sklepach internetowych ale cena jak na polskie warunki wydaje mi się dość
wysoka (około 40 zł za 60 ml). Przyzwyczaiłam się do kupowania kosmetyków w drogeriach,
wtedy mogę się nimi od razu nacieszyć, a czekanie na paczkę jest dla mnie straszną
torturą, zawsze zastanawiam się czy dojdzie jeszcze w tym tygodniu i czy poczta
jej nie zgubi ^^. Kupiłam ją bo liczyłam,
że wymodeluje twarz na kształt litery V, bo tak obiecywał sprzedawca jednak nic
takiego nie zrobiła i za to ma u mnie minusa.
Ocena ogólna: 8/10
Używałyście jakiś maseczek na noc? Jeśli tak to jakich?
Jesteście z nich zadowolone?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz